Jakich potraw nie podawać na weselu?

wtorek, 5 lipca 2016
Sama wiem, że ustalanie menu weselnego to trudny orzech do zgryzienia. Para Młoda ma różne gusta kulinarne i często sama miedzy sobą nie może dojść do porozumienia. Dochodzą do tego również sugestie napływające ze strony Rodziny i wybieranie potraw na wesele staje się udręką. Dlatego też, postanowiłam przygotować dla was parę rad, czego lepiej unikać na swoim weselu.

Fot. 365-eat.com

Mięso to nie wszystko

Podejrzewam, że większość czytelników mojego bloga jest mięsożerna i nie wyobraża sobie bezmięsnego wesela. Oczywiście jak najbardziej to rozumiem, ale pamiętajmy, aby nie robić z wesela festiwalu mięsa. Nie zapominajmy o gościach na różnych dietach, w szczególności na diecie wegetariańskiej i bezglutenowej, a także o tych, którzy dbają o linię. Natomiast na letnich weselach, postawiłabym na warzywne sałatki, owoce, ryby, czy lekkie  przekąski.

Zdecydowane nie dla skomplikowanych dań

Często się zdarza, w szczególności w gwiazdkowych hotelach, że w menu mamy do wyboru wiele skomplikowanych, egzotycznych dań. Pamiętajmy tylko, że na przygotowanie takich potraw, potrzeba więcej czasu, a do tego nie każdemu z gości one podpasują. We wszystkim należy zachować umiar i nie należy popadać ze skrajności w skrajność. 

Surowemu mówimy nie

Pamiętajcie, że waszym priorytetem przy ustalaniu menu weselnego, jest zdrowie gości. Często potrawy w bufetach, stoją na sali wiele godzin, przez co tracą na świeżości. Właśnie ostatnio wróciłam z wesela, na którym w sali bez klimatyzacji, w 30 stopniach Celsjusza  na stołach, przez całe wesele dosłownie kisił się tatar…Dlatego też, gdy decydujemy się na surowe potrawy, takie jak tatar, czy sushi, pamiętajmy, aby były one podawane na konkretną godzinę (tak jest w mojej sali) i nie stały długimi godzinami na stołach.

Stacje tematyczne? Może jednak nie

Większość sal weselnych, ma w swojej ofercie najróżniejsze stacje tematyczne. Począwszy od pieczonego prosiaka, poprzez makarony i pierogi, skończywszy na … strusiu. Jednak rozważcie sens takiej atrakcji. Sama również "napaliłam się" na stacje tematyczne, jednak z czasem ochłonęłam i stwierdziłam, że wydawanie dodatkowych 2000zł, czy 4000zł na jedzenie, którego na weselu i tak będzie za dużo, to przesada. Zdecydowaliśmy się jedynie, na nieśmiertelny wiejski stół, który jest już weselną ikoną :)

Egzotycznie, nie znaczy smacznie

Wielokrotnie, czytając oferty sal weselnych, spotkałam się z bardzo egzotycznymi potrawami. O ile sushi powoli już nie zaskakuje, to pieczony struś, chińskie pierożki, polędwica Wellington, stacja z wyciskanymi sokami, czy piramida z krewetek już nie są tak popularne. Pamiętajcie, aby nie decydować się na jakąś potrawę tylko dlatego, że jej nazwa brzmi egzotycznie i ekskluzywnie. Nie jestem zwolenniczką "nadętych" wesel, raczej preferuje takie, na których goście czują się na luzie i dobrze się bawię. W związku z tym, nie wprowadzajmy na siłę, sztywnej atmosfery poprzez ekskluzywne dania. Oczywiście nie mówię, abyście od razu serwowali gościom tradycyjnego schabowego z ziemniakami, możecie trochę zaszaleć, ale pamiętajcie, że we wszystkim potrzebny jest umiar :)

Prześlij komentarz