Jak stracić na wadze przed ślubem?

czwartek, 5 maja 2016
Oczywiście nie jest to blog o zdrowym żywieniu i fitnessie, a ja nie jestem Anną Lewandowską, czy Ewą Chodakowską. Jednak każdy kto mnie zna wie, że mam małą obsesje na punkcie diet i ćwiczeń i od kiedy pamiętam dbam o linię. Myślę, że byłam już na większości diet świata i testowałam większość "modnych" pomysłów na odchudzanie. Dlatego też postanowiłam przygotować dla was listę sprawdzony sposobów na to, jak przed ślubem stracić parę zbędnych kilogramów.

Fot. capitalgazette.com

1. Pij wodę

Najprostsze zalecenie ze wszystkich, które może być najtrudniejsze do wykonania. Czemu woda? Bo podkręca metabolizm, przyspiesza trawienie, czy powstrzymuje apetyt? Zakłada się, że aby obliczyć ile powinniśmy wypijać wody dziennie, należy podzielić naszą wagę przez 30 i tak gdy ważymy np. 60kg powinniśmy wypijać 2l wody dziennie (zapotrzebowanie zwiększa się wraz ze wzrsotem aktywności fuzycznej). A co gdy nie lubimy pić wody? Rozpuszczajmy w niej witaminy musujące, róbmy lemoniady z cytryny, ogórka i mięty, czy mieszajmy ją ze świeżo wyciśniętymi sokami. A jak o tym nie zapomnieć? Jest wiele aplikacji na telefon, które codziennie będą nam przypominać o tym, aby wypijać odpowiednią ilość wody.

2. Ustal godziny posiłków

Kolejna bardzo prosta metoda na zrzucenie kilku zbędnych kilogramów. Ustalmy konkretne godziny 4, czy 5 posiłków, dostosowując je do naszego trybu życia. Pamiętajmy, aby nie robić nic na siłę. I tak, gdy wielokrotnie słyszałyście o tym, że gdy nie będziecie jeść po 18:00 błyskawicznie schudniecie, a o 18:00 dopiero wracacie z pracy i wtedy dopiero jesteście głodne, nie będzie miało to sensu. Konkretne godziny posiłków mogą pomóc osobą, które borykają się z problemem podjadania.

3. Zacznij ćwiczyć

Podstawa! Bez jakiejkolwiek aktywności fizycznej, raczej nie dojdziecie do wymarzonej sylwetki. Jednak to kolejny punkt z cyklu nic na siłę. Nie lubicie chodzić na siłownie i ćwiczyć z innymi ludźmi? Żaden problem! Ja też z reguły ćwiczę w domu i uwierzcie mi, że ćwicząc w domu też można mieć fajne efekty! Od paru lat ćwiczę z programem P90X3, które wykonuję z domu i jestem z nich bardzo zadowolona. Ale jakich ćwiczeń się nie podejmiecie, czy będzie to Skalpel Ewy Chodakowskiej  czy Karate Cardio Anny Lewandowskiej, to bez znaczenia, grunt, że wam one odpowiadają. 

4. Kupuj z głową

Coś co zawsze powtarzam, póki czegoś nie kupisz albo nie zamówisz i nie przyniesiesz tego do domu, nie trafi to do twojego żołądka. Dlatego też róbcie zakupy z głową i gdy niewidoczne głosy kierują was do alejki ze słodyczami, nie idźcie tą drogą :) Czujność należy zachować również na dziale z pieczywem, słodzonymi napojami, pseudo zdrowymi jogurtami bogatymi w cukier, czy na słonych przekąskach.

5. Ogranicz słabości

Kochasz białe pieczywo, tak jak ja? Przestań je jeść. Słodzisz kawę i herbatę? Pozwól sobie tylko na jedną łyżeczkę do kawy. Twoją słabością są słodzone napoje? Zamień je na wodę lub świeże soki, a jeżeli nie możesz tego zrobić to przestaw się na alternatywy light (niestety też nie są zdrowe). Kochasz pić na imprezach kolorowe drinki i generalnie lubisz alkohol? Moja rada, przestaw się na wino z wodą i cytryną, powinno to chodź trochę ci pomóc. Po prostu należy przeanalizować nasz jadłospis i określić 3 rzeczy, które mogą powodować problemy z wagą. Następnie należy je wyeliminować z jadłospisu lub zastąpić zdrowszą alternatywą.

6. Warzywa i owoce

Mamy wiosnę, idzie lato, dlatego też to idealna pora, aby wprowadzić do naszego jadłospisu warzywa i owoce. Osobiście staram się wypijać dziennie, jeden sok owocowy i jeden warzywny, a na kolacje zjadać krem z warzyw. Oczywiście nie każe wam od razu zostać wegetarianami, ale myślcie nad tym co jecie i krok po kroku dodawajcie do swojego menu coraz więcej warzyw i owoców. Są pyszne, niskokaloryczne, a do tego mają tak wiele zastosowań, że na pewno znajdziecie coś dla siebie. Jednak co do owoców pamiętajcie, aby zjadać je rano, a warzywa możecie jeść cały dzień:)

7. Cheat meal

Jesteście na diecie, liczycie kalorie i macie tego dosyć? Pozwólcie sobie raz w tygodniu (lub rzadziej) na tzw. cheat meal, czyli teoretycznie niezdrowy posiłek, o którym marzyłyście przez całą dietę. Jest to naukowo udowodnione, że osoby, które były na dietach i raz na jakiś czas pozwalały sobie na tzw. oszukany posiłek w postaci pizzy, hamburgera, frytek, czy lodów, więcej schudły, niż osoby będące na restrykcyjnych dietach. Wyjaśnienie jest proste,  gdy jesteśmy na diecie często marzymy o konkretnym posiłku np. o pizzy, przez co częściej podjadamy, czy zjadamy w większych ilościach nasze zdrowe posiłki. A tak gdy cały tydzień wiemy, że np. w niedziele zjemy naszą ukochaną pizze, nie będziemy podjadać i nasza psychika będzie w lepszym stanie.

Prześlij komentarz