Wnioski z moich poszukiwań sukni ślubnej

Ogłaszam wszem i wobec, że kupiłam swoją suknię ślubną ! :) Oczywiście jedni powiedzą, że jestem wariatką, bo do mojego ślubu jest jeszcze rok, ale ja i tak uważam, że dobrze zrobiłam. Jakby nie było, ten blog nazywa się Szalona Panna Młoda i to określenie dobrze do mnie pasuje. Nie wiem, czy moja suknia jest tą wymarzoną, bo koncepcja na nią zmieniała mi się w trakcie mierzenia różnych fasonów, ale jestem z niej bardzo zadowolona. Myślę, że wiele Panien Młodych ma mieszane uczucia w związku z poszukiwaniami sukni ślubnej, z jednej strony odczuwają ekscytację, a z drugiej, trochę się tego obawiają. Dlatego też poniżej, przedstawiam wam moje podsumowanie poszukiwań sukni ślubnej.

Fot. Photo by Charisse Kenion on Unsplash

1. Nie poddawaj się

Kiedy zaczynałam swoje internetowe poszukiwania sukni ślubnej i przeglądałam kolekcje dostępne w warszawskich salonach, można powiedzieć, że zafiksowałam się na jedną projektantkę i twierdziłam, że suknie jej projektu są najpiękniejsze i na 100% zakupię jedną z nich. Dlatego też, idąc do tego salonu, myślałam, że to będzie moja pierwsza i ostatnia wizyta. Nic bardziej mylnego! Gdy zaczęłam mierzyć jej projekty, byłam załamana. Nic mi się nie podobało i czułam się jak owinięta w poliestrowy obrus. Dlatego też, wychodząc z tego salonu, byłam załamana. Jednak, gdy wybrałam się do innego miejsca, o którym wcześniej nawet nie myślałam, 5 na 8 mierzonych sukni. bardzo przypadła mi do gustu. Dlatego też, nie można się poddawać! Gdy suknie w jednym salonie nam nie odpowiadają, idźmy do innego, a na pewno w końcu znajdziemy coś dla siebie :)

2. Bądź otwarta na różne propozycje

To kolejny bardzo ważny punkt, podczas mierzenia sukien ślubnych. Idąc do salonu, byłam przekonana, że nawet nie przymierzę sukni o kroju w literę A z szerokim dołem, bo będę źle w takiej wyglądać. Jednak, gdy Pani w salonie przyniosła mi jeden z takich modeli, zakochałam się. Koniec w końcu, stanęło na prostej sukni, lekko wpadającej w rybkę, ale suknia z szerokim dołem była w moim TOP 2. W związku z tym, dla świętego spokoju, przymierzmy w salonie różne modele sukien ślubnych, bo koniec końców, możemy być bardzo miło zaskoczone!

3. Przejrzyj kolekcje, przed wizytą w salonie

Muszę przyznać, że zapoznanie się z ofertą poszczególnych salonów, bardzo usprawniło moje mierzenie sukien ślubnych i zaoszczędziło dużo czasu. Większość salonów, na swoich stronach internatowych, udostępnia katalogi, w których możemy zapoznać się z ich asortymentem. Przed wizytą w salonie, wypiszmy numery sukien ślubnych, które się nam podobają i zapytajmy przed wizytą, czy są one na stanie. Często się bowiem zdarza, że w szczególności salony sieciowe, wymieniają się różnymi modelami sukien ślubnych. Dlatego też, gdy bardzo zależy nam na przymierzeniu konkretnego modelu, dowiedzmy się w salonie, czy będzie on dostępny w dniu naszej przymiarki.

4. Nie zabieraj ze sobą za dużo osób

Kolejna złota zasada. Według mnie optymalnie, na tzw. pierwszą wizytę w danym salonie, powinno zabierać się jedną lub dwie osoby, w moim przypadku była to świadkowa. Natomiast, gdy będziemy miały upatrzone konkretne modele, zabierzmy ze sobą więcej osób, ja zaprosiłam mamę i siostrę. Pamiętajmy, że gdy zabierzemy ze sobą całą świtę koleżanek, cioć i kuzynek, może zrobić się z tego mały cyrk, a co więcej, często w salonach, nie ma aż tyle miejsc siedzących :)

5. Nie zrażaj się do sukni, przez niemiłą panią w salonie

Muszę przyznać, że w salonie, w którym upatrzyłam sobie kilka sukien ślubnych, w tym tą, którą kupiłam, moja pierwsza wizyta nie przebiegała najlepiej. Można powiedzieć, że pani nie należała do najmilszych. Oczywiście przynosiła mi kolejne suknie ślubne i pomagała mi w ich zakładaniu, ale dało się odczuć, że nie jestem mile widziana. Tłumaczę to tym, że była to sobota, salon od poniedziałku miał mieć urlop, a do tego pani mogła pomyśleć, że jako, że mam ślub za rok, nie traktuje tej przymiarki poważnie i tak tylko przyszłam po przymierzać suknie dla zabawy. Druga wizyta już z mamą i siostrą, wyglądała zupełnie inaczej, pani była bardzo miła, wszystko mi tłumaczyła i doradzała. Dlatego też, gdy w danym salonie, bardzo spodoba nam się suknia ślubna, nie odrzucajmy jej tylko dlatego, że zostałyśmy niemiło przyjęte w salonie :)

6. Buty? Niekoniecznie

Oczywiście generalnie, powinniśmy wziąć ze sobą do salonu buty, o podobnej wysokości, jaką chcemy mieć w dniu ślubu, ale nie jest to niezbędne. Mimo, że wcześniej, w moim wpisie 6 rzeczy, które musisz zabrać na poszukiwania sukni ślubnej wymieniłam buty, teraz zmieniam zdanie. Jeżeli w salonie mamy podest, buty są nam zbędne. Generalnie powinniśmy wypróbować naszą suknie ślubną z butami, czy wygodnie nam się w niej chodzi, ale możemy na tę okazję "pożyczyć" buty z salonu.

7. Wyprzedaże - tak i nie

Z reguły wyprzedaże w salonach sukien ślubnych są dwa razy w roku, wiosną i jesienią. Podczas mojej wizyty w salonie, trwały właśnie wyprzedaże i moja suknia ślubna była przeceniona o 1000zł, ale... No właśnie, wszystko byłoby pięknie, ale przeceniona suknia ślubna, to suknia z wieszaka, dwa rozmiary za duża i trochę przybrudzona. Gdy pani z salonu doliczyła do ceny przecenionej sukni ślubnej, koszt jej prania i przeróbek, różnica między nową, szytą na miarę suknią, a dwa rozmiary za dużą, wynosiła 500zł. Dlatego też, wybór był oczywisty. Nie wiem jaką politykę wyprzedaży mają inne salony (podejrzewam, że podobną), dlatego też według mnie lepiej polować na rabaty i okresowe obniżki, jak np. często się zdarza, że salony z okazji walentynek, czy innych świąt, na Facebooku lub swojej stronie internetowej, ogłaszają tygodnie z rabatami 500, czy 1000zł na nowe suknie.

8. Wypróbuj swoją suknię ślubną

Suknia może być najpiękniejsza na świecie, ale gdy jest nam w niej niewygodnie, nie jest dla nas. Dlatego też, przed zakupem, wypróbowałam swoją suknię ślubną, czy wygodnie się w niej chodzi, czy mogę w niej swobodnie kucać i klękać, a także, czy nie będzie mi spadać. Wszystkie te zabiegi, mogą wydawać wam się głupie, ale uwierzcie mi, że niewygodna suknia ślubna, może zrujnować cały ślub i wesele.

9. Pytaj o wszystko

Na poszukiwaniach sukni ślubnej, kierujmy się zasadą kto szuka nie błądzi. Dlatego też, jeżeli macie jakieś wątpliwości, pytajcie się o wszystko pani z salonu. Przede wszystkim upewnijcie, czy suknia ma podpinany tren, czy przeróbki są wliczone w cenę, a także czy można wszyć miseczki w suknię ślubną. Tak samo nie bójcie się pytać o cenę sukni ślubnej, najlepiej poinformujcie o swoim budżecie przed przymiarkami, aby pani w salonie nie proponowała wam za drogich sukien.

10. Czytaj umowę

Gdy wybierzemy naszą wymarzoną suknię ślubną, przychodzi czas na podpisanie umowy z salonem. Pamiętajmy, aby czytać ją uważnie i ze zrozumieniem. Musi ona zawierać informację o terminie odbioru sukni z salony, o tym, czy przeróbki są wliczone w cenę, zapis o tym co dzieje się w przypadku, gdy wymiary sukni odbiegają od tych podanych w umowie, powinna zawierać również zapis, o niby tak błahej sprawie jak halka, czy jej wypożyczenie jest zawarte w cenie sukni, czy musimy płacić za nią dodatkowo.

11. Polskie salony to nie Kleinfeld w Nowym Yorku

Na koniec, coś dla fanów programu TLC - Salon sukien ślubnych. Od kiedy pamiętam, oglądając go, wyobrażałam sobie swoją suknie ślubną. Co więcej, program ten, postawił wysoko poprzeczkę, jeżeli chodzi o obsługę w salonie sukien ślubnych. I tutaj, musimy zejść z nieba na ziemię. Niestety, w Polsce nie znajdziemy salonu (przynajmniej ja o takim nie słyszałam), w którym podczas mierzenia sukien ślubnych dostaniemy szlafroczek, nasi towarzysze zostaną ugoszczeni szampanem, a asystować nam będzie nasz osobisty stylista:(
Copyright © Szalona Panna Młoda , Blogger